Założono w 2008 · Wydanie cyfrowe · 19 czerwiec 2026

SMB IT Journal

Źródło wiedzy o technologiach informatycznych dla małych firm

Polski
Windows

Efekt Domina Windows 8

Windows 8, z nowym, dramatycznym interfejsem Metro, jest ogromnym ryzykiem dla Microsoft. Ogromnym ryzykiem nie tylko dlatego, że grozi spowolnieniem cykli aktualizacji i odpływem użytkowników z bazy desktopowych instalacji, ale także dlatego, że pulpit Windows jest fundamentem ekosystemu Microsoft — który może się łatwo rozpaść, jeśli Microsoft nie utrzyma silnych podstaw.

Jako technolog obserwuję Windows 8 od pewnego czasu, używając go w różnym zakresie od najwcześniejszych publicznych wersji beta. Przez długi czas starałem się pogodzić z tym, jak Microsoft wyobraził sobie dopasowanie Windows 8 do istniejącej bazy klientów, ale byłem mniej więcej pełen nadziei, że ostateczna wersja rozwieje wiele moich obaw. Kiedy Windows 8 w końcu się ukazał, niestety nadal zastanawiałem się, dlaczego tak bardzo różni się od poprzednich interfejsów Windows, jaki był ostateczny zamysł i jak użytkownicy zareagują na niego.

Nie minęło wiele czasu, zanim gruntownie zapoznałem się z reakcją użytkowników. Jako firma konsultingowa w dziedzinie technologii mamy tendencję do szybkiego reagowania na nowe technologie i trendy. Możemy nie wdrażać produktów beta na produkcję, ale gdy nowe produkty się ukazują, nasze cykle aktualizacji są generalnie niemal natychmiastowe. Musimy przez cały czas uruchamiać to, co najnowsze i najlepsze, aby być gotowi na problemy wcześniej niż ktokolwiek inny, pozwalając nam wyprzedzać naszych klientów. Tak więc Windows 8 zaczął być przygotowywany do wdrożenia mniej więcej w dniu, gdy trafił do produkcji. Właśnie wtedy kierownictwo miało pierwszą okazję wypróbowania go przed rozpoczęciem właściwych wdrożeń — dział IT bawił się nim od wczesnych wersji beta.

Kierownictwo wróciło do działu IT z kluczowymi pytaniami dotyczącymi wydajności, użyteczności i szkoleń. Ich reakcja była taka, że interfejs Windows 8 jest mylący i wysoce nieefektywny, wymagając dezorientującego "skoku" między pełnoekranowymi menu, który powoduje mentalne przełączanie kontekstu i utratę skupienia. Wiele zadań wymaga poziomu wiedzy zaawansowanego użytkownika, aby były możliwe do wykonania, podczas gdy interfejs wydaje się być zaprojektowany z myślą o niżej zaawansowanych "konsumentach" i niezbyt odpowiedni dla osób z poziomem wiedzy niezbędnym do sensownego korzystania z systemu.

Nie chodzi o to, że Windows 8 był nieużywalny, ale nie dostarczał wartości tradycyjnie kojarzonej z Windows — wartości, która skłaniała nas do przechodzenia z wersji na wersję bez zastanowienia, a mianowicie: pozostawanie przy Windows na pulpicie zapewnia przewidywalne doświadczenie użytkownika wymagające niewielkich lub zerowych szkoleń oraz ogólnie efektywne doświadczenie. Windows 8 wymaga rozległych szkoleń, sprawia, że pracownicy są mniej efektywni nawet po przystosowaniu się i oczekuje, że tradycyjnie zwykli użytkownicy będą musieli być zaawansowanymi użytkownikami, by być skutecznymi. Podczas gdy trzymanie się Windows jest oczywistym wyborem dla działów IT z głębokimi inwestycjami w wiedzę i umiejętności Windows (oraz narzędzia), propozycja wartości dla użytkowników końcowych nie ma tej samej ciągłości, co w przeszłości.

Czytaliśmy wiele recenzji i konsekwentnie odpowiedź na pytanie, czy Windows 8 dostarczy wartości innym organizacjom, skupiała się na tym, że jest "wystarczająco dobry" — że z rozległymi szkoleniami i wszystkimi użytkownikami końcowymi uczącymi się "radzić sobie" z problemami interfejsu i nabywającymi całkowicie nowe umiejętności, takie jak skakanie tam i z powrotem między myszą a klawiaturą, zapamiętywanie skrótów klawiszowych itp., system mógłby być funkcjonalny. Ale nigdy dobry, nigdy idealny. Wszystkie obawy wokół Windows 8 nie koncentrowały się na pokazaniu, dlaczego jest lepszy, lecz jedynie na uczynieniu go akceptowalnym. To trudno nazwać pozycją, w której chce się być jako dział IT. Chcemy dostarczać rozwiązania i wartość. Chcemy zwiększać efektywność naszych firm, a nie zmniejszać. Chcemy unikać zakłóceń, a nie je stwarzać.

Poszliśmy nawet tak daleko, że odwiedziliśmy Microsoft na targach, gdzie prezentował Windows 8. Nawet własny personel Microsoft nie był w stanie wyjaśnić propozycji wartości Windows 8 ani sprawić, by działał "zgodnie z zamierzeniem" w środowisku demonstracyjnym. Jasne jest, że nawet sam Microsoft nie jest pewny produktu ani tego, jak ich klienci mają na niego reagować.

Decyzja została podjęta szybko: kierownictwo chciało natychmiastowej demonstracji pulpitu Linux. Pierwszym testem był Linux Mint, który ostatecznie stał się również ostatecznym wyborem. Użytkownicy spoza działu IT byli naprawdę pod wrażeniem tego, jak łatwy w obsłudze jest Linux Mint dla osób z doświadczeniem wyłącznie z Windows. Nie wymagał żadnych szkoleń — użytkownicy dosłownie po prostu usiedli i zaczęli pracować, w przeciwieństwie do Windows 8, gdzie użytkownicy byli zdezorientowani i potrzebowali pomocy nawet przy najprostszych zadaniach, takich jak otwieranie aplikacji czy wyłączenie komputera. I praktycznie nie było żadnego oporu — ludzie byli powszechnie podekscytowani możliwościami, jakie mogła oferować nowa platforma, podczas gdy ludzie aktywnie obawiali się bólu związanego z pracą z Windows 8 zarówno na początku, jak i w przyszłości.

To, że Windows 8 potknął się tak dramatycznie, że spowodował przesłuchanie konkurencyjnego produktu, nie było dla mnie specjalnym zaskoczeniem. Takie rzeczy się zdarzają. Że reakcja personelu spoza działu IT była tak dramatycznie na korzyść dystrybucji Linux, było jednak dość zaskakujące. Personel bez żadnej ekspozycji na Linux nie widział go jedynie jako tańszej alternatywy czy mniejszego zła, lecz był wręcz podekscytowany możliwością jego używania. Windows 8 sprawił, że najgorsze obawy Microsoft się spełniły — używanie Windows nie jest już czymś, co użytkownicy wybierają dlatego, że jest znajome i wygodne. Jeśli poczują potrzebę lub chęć testowania alternatyw, Windows nie będzie już konkurować na zasadzie "diabła, którego znamy", jak tradycyjnie w przeszłości, ale będzie musiał konkurować na podstawie porównań użyteczności — ponieważ Linux Mint w tym przypadku faktycznie wydawał się znacznie bardziej znajomy i wygodny niż Windows 8.

Co naprawdę mnie zaskoczyło, to efekt domina, jaki zmiana systemu operacyjnego wywarła na infrastrukturę komputerową. Ponieważ Windows był zastępowany, wywołało to szereg pytań dotyczących innych wyborów technologicznych. Pierwsze, zapewne dość oczywiste, dotyczyło tego, co zrobić z aplikacjami opartymi na Windows, które nie miały wersji dla Linux.

Mieliśmy szczęście, że firma używała bardzo standardowych aplikacji i większość z nich to nowoczesne, przeglądarkowe systemy, więc większość działała na Linux bezproblemowo. Jedyną poważną aplikacją wymagającą alternatywy był Microsoft Office. Na szczęście rozwiązanie było proste — LibreOffice miał wszystko, czego potrzebowaliśmy, i jest wbudowany w system operacyjny. Przejście z MS Office na LibreOffice może być proste lub intimidujące w zależności od zewnętrznych zależności, złożoności scenariuszy użycia, intensywnego użycia makr itp. Mieliśmy szczęście, że w naszym przypadku przejście było trywialne.

Rezygnacja z Microsoft Office pozostawiła nas bez skutecznego klienta poczty dla naszego systemu Exchange. Więc znowu kierownictwo zapytało, jaka jest przekonująca wartość Exchange dla nas. Nastąpiło wzruszenie ramionami. Niemal natychmiast rozpoczęto migrację z hostowanej usługi Exchange do Rackspace Email. Zaowocowało to jedną z największych ogólnych oszczędności kosztów w całym tym procesie.

Następnie pod znakiem zapytania stanął SharePoint. Bez integracji z desktopowym Active Directory, Microsoft Office i Exchange, czy obciążenie związane z utrzymaniem ciężkiej instalacji SharePoint miało dla naszej organizacji istotną wartość? SharePoint stawiał największy opór, ponieważ jest naprawdę prawie niezastąpionym systemem z licznymi aspektami i funkcjami, których nie można trywialnie porównać z innymi systemami. Ostatecznie jednak, bez szeregu zintegrowanych komponentów Microsoft, SharePoint został uznany za zbyt kosztowny i złożony, by uzasadnić jego używanie w naszym środowisku.

Jeden po drugim produkty Microsoft, których wartość była oparta na ścisłej integracji ze sobą, zaczęły być eliminowane na rzecz tańszych, bardziej elastycznych alternatyw. W miarę jak jeden po drugim były usuwane, wartość, którą łącznie tworzyły, malała, czyniąc każdy z nich coraz mniej wartościowym bez pozostałych.

Przed przejściem na pulpit Linux przygotowywaliśmy się do zainstalowania Lync jako zamiennika zarówno naszej platformy komunikacji natychmiastowej, jak i platformy telefonii. Nie trzeba dodawać, że projekt ten został anulowany, a nasze dotychczasowe systemy, które naprawdę dobrze integrują się z Linux i były znacznie tańsze, zostały zachowane.

Gdy doszliśmy do końca eliminowania aplikacji opartych na Microsoft, stało się oczywiste, że korzystanie z Active Directory do scentralizowanego uwierzytelniania nie jest opłacalne. Ten ostatni element zajmie sporo czasu, zanim zostanie całkowicie wycofany, ponieważ stworzenie nowego, scentralizowanego mechanizmu uwierzytelniania wymaga sporo planowania i czasu wdrożenia, ale proces przechodzenia na całkowicie inną platformę już się rozpoczął.

Nawet aplikacje, które uznawaliśmy za nienaruszalne i niepodlegające dyskusji — gdzie istniały plany utrzymania ich na dedykowanych instancjach Windows wyłącznie do specjalnych celów, takich jak księgowość — okazały się mniej nienaruszalne, niż przewidywaliśmy. Znaleziono nowe aplikacje i systemy zostały zmigrowane.

Oczywiście podążyła za tym infrastruktura wsparcia: System Center i systemy backupu zorientowane na Windows nie były już potrzebne. A serwery plików oparte na Windows przestały mieć sens bez klientów Windows do obsługi.

Na koniec dnia tym, co było tak szokujące, był fakt, że najdrobniejsza rzecz — obawa o wydajność i użyteczność nowego interfejsu Windows 8 — wywołała serię odkryć, które całkowicie rozplątały nasz ekosystem skupiony wokół Microsoft. Żaden pojedynczy produkt nie był nielubiany ani odrzucany. Byliśmy zespołem oddanych użytkowników Windows 7 na w pełni opartej na Microsoft infrastrukturze i byliśmy zadowoleni z tej decyzji oraz szczęśliwi, kontynuując coraz bardziej przechodzenie na "drogę" Microsoft. Jednak samo zakwestionowanie założenia, że chcemy lub potrzebujemy korzystać z pulpitu Windows, w końcu doprowadziło do zburzenia infrastrukturalnego domu z kart.

Z perspektywy użytkownika końcowego przejście na Linux było bezwysiłkowe. Ze strony wsparcia było oczywiście sporo szkoleń i przemyśleń. Jest tam wiele do nauczenia się, ale to jest zadanie działu IT — wspierać firmę i robić to, co należy, aby umożliwić jej jak najbardziej efektywną pracę.

Czy to zwiastuje mroczną przyszłość dla Windows? Mało prawdopodobne, ale podkreśla, że poważny błąd na platformie desktopowej mógłby z łatwością wprowadzić pozycję rynkową Microsoft w spiralę w dół. Microsoft polega na ścisłej integracji między swoimi systemami, by tworzyć swoją propozycję wartości. Utrata desktopowego komponentu tej integracji może szybko podważyć pozostałe elementy. Co prawda nasz jest szczególnym przypadkiem — mała firma z rozległymi umiejętnościami UNIX istniejącymi już wewnętrznie, ambitny i perspektywiczny zespół zarządzający oraz zwinność do wprowadzania szerokich zmian w połączeniu z ponad dekadą dążenia do niezależności od platformy w wyborach aplikacji — ale fakt, że leżymy na skrajnej krawędzi, nie oznacza, że nasza historia nie jest ważna. Dla niektórych Windows 8 może nie tylko reprezentować punkt zwrotny w propozycji wartości pulpitu Windows, ale punkt zwrotny w samym ekosystemie Microsoft.

Otagowanowindows 8

Reklama

SMB IT Journal — the IT resource for small business