Założono w 2008 · Wydanie cyfrowe · 19 czerwiec 2026

SMB IT Journal

Źródło wiedzy o technologiach informatycznych dla małych firm

Polski
Biznes IT

Rewolucja desktopowa jest tuż za rogiem

W obliczu zbliżającego się końca wsparcia dla Windows XP, czas ocenić krajobraz desktopowy i podjąć trudne decyzje. Windows XP zdominował rynek desktopowy zarówno w domach, jak i firmach przez ponad dekadę. Pewnie Windows 7, a w pewnym stopniu Windows 8, szeroko go zastąpiły, jednak nadal istnieje ogromna baza instalacji Windows XP i wiele firm nie zdołało określić długoterminowej strategii w świecie po XP i wciąż szuka właściwego kursu.

Trochę kontekstu jest, jak sądzę, dość ważne. Dziś może się wydawać oczywiste, że Microsoft będzie “własnerem” przestrzeni desktopowej w biznesie, z Mac OSX walczącym o mały kawałek akcji, którą Microsoft ledwo zauważa. To status quo trwa od bardzo długiego czasu – dłużej niż typowa pamięć branży, która doświadcza tak wysokiego stopnia zmian. Ale rzeczy tak naprawdę nie były takie od tak dawna.

Spójrzmy zamiast tego na krajobraz z 1995 roku. Microsoft miał potężny produkt dla użytkowników domowych, Windows 95, i zaczynał być traktowany poważnie w przestrzeni biznesowej. Ale ich miejsce tam, poza DOS, było stosunkowo nowe, a Windows 3.11 pozostawał ich głównym produktem. Microsoft miał silną konkurencję z wielu stron, w tym Mac OS i OS/2, oraz wielu mniejszych graczy niszowych. UNIX stawał się znany na wysokiej klasy stacjach roboczych. Linux istniał, ale jeszcze nie wkroczył do słownika biznesowego.

Rewolucja desktopowa Microsoft w biznesie nastąpiła w 1996 roku wraz z przełomowym wydaniem Windows NT 4.0 Workstation. Windows NT 4 był tak dramatycznym ulepszeniem doświadczenia desktopowego, architektury, stabilności i możliwości sieciowych, że niemal natychmiast zredefiniował branżę. To właśnie Windows NT 4 stworzył momentum, które uczyniło Microsoft wszechobecnym w miejscu pracy. To NT 4 zdefiniowało wiele z tego, co uważamy za nowoczesne obliczenia. NT 4 wyparł wszystkich innych konkurentów, spychając Mac OS na najbardziej niszową pozycję i praktycznie całkowicie eliminując OS/2 i wiele innych produktów. To w erze NT 4 zrodził się koncept Microsoft Certified Professional i MCSE oraz powstała znaczna część korporacyjnej wiedzy branżowej. NT 4 wprowadził nas w czyste 32-bitowe obliczenia w architekturze x86. Był pierwszym głównym systemem operacyjnym zbudowanym z myślą o byciu podłączonym do sieci.

Windows NT 4 wyrósł od interesującego nowego gracza do dominacji na rynku desktopowym między 1996 a 2001 rokiem. W międzyczasie wydano Windows 2000 Pro, ale podobnie jak Vista, był to tak naprawdę marginalizowany podgląd technologiczny, który niewiele zrobił, by wyprzeć dominujący produkt desktopowy. Dopiero w 2001 roku, wraz z wydaniem Windows XP, Windows NT 4 doczekał się godnego następcy. Produkt o ekstremalnej stabilności z wystarczającą ilością nowych funkcji i dodatkowego poloru, by uzasadnić powszechne przejście ze starej platformy na nową. NT 4 miał przetrwać jeszcze wiele lat, ale stopniowo znikać, gdy użytkownicy domagali się nowszych funkcji i dostępu do nowszego sprzętu.

Windows NT 4 i Windows XP miały wiele wspólnego. Oba były zaprojektowane wokół stabilności i użyteczności, a nie jako platformy do wprowadzania szerokich zmian w samym systemie operacyjnym. Oba były przyrostowymi ulepszeniami tego, co było już dostępne. Oba otrzymały więcej dużych aktualizacji (w terminologii Microsoft: Service Packs) niż inne systemy operacyjne przed nimi i po nich – NT 4 miał ich siedem (lub nawet osiem, w zależności od sposobu liczenia), a XP trzy. Każdy był kluczowym zwiastunem nowej architektury procesora: NT 4 dla 32-bitowej platformy x86, a XP jako pierwszy z opcją dla 64-bitowej architektury AMD64. Oba były terminalnymi wydaniami swojej głównej wersji jądra. Windows NT 4 i Windows XP razem zajmowały wyjątkowe miejsca w ekosystemie desktopowym, z numerami penetracji rynku, których żaden produkt w tej kategorii może już nigdy nie osiągnąć.

Po prawie osiemnastu latach ta dominacja słabnie. Windows 7 jest godnym następcą tronu, ale nie zdołał osiągnąć tej samej ikonicznej pozycji co Windows XP, a po nim szybko nastąpił dramatycznie zmieniony Windows 8, a teraz Windows 8.1 – oba zbudowane na tym samym podstawowym jądrze co Windows 7 (a także Vista).

Pole jest dziś inne. Urządzenia mobilne – telefony, tablety i temu podobne – zapoznały nas z nowymi opcjami systemów operacyjnych i paradygmatami. Platforma desktopowa nie jest oczywistym wyborem jako platforma biznesowa. Ani architektura procesorów Intel/AMD nie jest dana z góry, gdyż ARM zaczął poważnie wkraczać i zapowiada się jako główny gracz w każdej przestrzeni, gdzie Intel i AMD rządziły przez ostatnie dwie dekady.

To stawia firmy w pozycji, w której muszą zdecydować, jak skupią swoje zasoby na wsparciu użytkowników końcowych w nadchodzących latach. Istnieje wiele strategii do rozważenia.
Oczywiste podejścia, te, które, jak zakładam, przyjmie niemal każda firma, choćby po to, by utrzymać status quo, to albo osiąść na planie “poczekaj i patrz”, który zakłada wdrożenie Windows 7 dziś i nadzieję, że nowy interfejs i styl Windows 8 znikną, albo że znajdą alternatywę między teraz a końcem wsparcia dla Windows 7. Ta strategia cierpi na skupianiu się na przeszłości i wyzwalaniu wcześniejszego niż konieczny cyklu aktualizacji w przyszłości, jednocześnie pozostawiając firmy w tyle pod względem technologii. Nie jest to strategia, którą generalnie polecam, ale jest bardzo prawdopodobnie najczęstszą, gdyż pozwala na najmniejszy “ból dziś” – powszechna tendencja w IT. Pójście z Windows 7 oznacza gromadzenie długu technicznego.

Firmy, które naprawdę chcą przyjąć ekosystem Microsoft, będą dążyć do przejścia na Windows 8 i 8.1, aby uzyskać najnowsze funkcje, największą dojrzałość kodu i najdłuższy dostępny cykl wsparcia. Uważam, że jest to bardziej perspektywiczne myślenie i akceptuje pewien niski próg bólu dziś, aby jutro doświadczyć wzrostu produktywności. Jest to, moim zdaniem, najlepsza strategia inwestycyjna dla firm, które naprawdę chcą pozostać w ekosystemie Microsoft.

Jednak poza światem Microsoft, inne opcje są teraz dla nas dostępne, które realistycznie nie były dostępne, gdy Windows NT 4 wydano. Najbardziej oczywisty jest Mac OSX Mavericks firmy Apple. Apple wie, że Microsoft jest szczególnie podatny w 2014 roku, gdy kończy się wsparcie dla Windows XP, a użytkownicy obawiają się zmian w Windows 8, i jest bardzo agresywny w swojej strategii technicznej – zarówno po stronie sprzętowej, z wydaniem dramatycznie nowego urządzenia desktopowego – czarnego, cylindrycznego Mac Pro – jak i darmowym wydaniem (dla tych na sprzęcie Apple, oczywiście) Mac OSX 10.9. Intensywnie starają się zainteresować platformą użytkowników nie-Mac i zaktualizować istniejących użytkowników do korzystania z najnowszych funkcji. Apple poczynił ogromne postępy na terytorium Windows przez ostatnich kilka lat i doskonale wie, że 2014 to ich największa szansa na zdobycie znacznego udziału w rynku naraz. Apple uczynił platformę Mac poważnym kandydatem w przestrzeni biurowych desktopów i jest wart poważnego rozważenia. Coraz więcej firm albo dodaje Maki do swojej strategii, albo całkowicie przechodzi na Maki.

Innym dużym graczem w tej przestrzeni jest oczywiście Linux. Łatwo jest ogłosić, że 2014 będzie “Rokiem Desktopa Linux”, którym oczywiście nie jest. Jednak Linux jest potężną, dojrzałą opcją dla desktopa biznesowego, a przy stałym ruchu branży w kierunku korporacyjnych aplikacji webowych poprzednie zakazy wobec Linuksa znacznie straciły na znaczeniu. Linux jest dziś poważnym kandydatem, jeśli możesz go wprowadzić. Opłacalny kosztowo i łatwy we wsparciu, słabością Linuksa jest duża liczba mylących dystrybucji i opcji desktopowych. Linux raczej nie podbije świata desktopów szturmem, ale kolejne pięć miesięcy oferuje jeden z najlepszych okresów do demonstracji i wypróbowania niektórych opcji Linux, aby sprawdzić, czy są one opłacalne w Twojej firmie. W przygotowaniu do prawdopodobnego wzrostu rynkowego, który Linux odczuje, większość kluczowych graczy desktopowych Linux – Suse, Ubuntu i Mint – wydała duże aktualizacje w ciągu ostatnich kilku tygodni, oferując tym, którzy chcą odkryć Linux po raz pierwszy (lub po raz pierwszy od dawna) coś szczególnie kuszącego. Projekt Mint szczególnie wziął sprawy w swoje ręce w ostatnich latach i wprowadził deskstopy Mate i Cinnamon, które są szczególnie atrakcyjne dla użytkowników szukających doświadczenia desktopowego podobnego do Windows 7 z perspektywicznym programem.

Należący do rodziny Linux, ale zdecydowanie będący własnym zwierzęciem, ChromeOS Google jest interesującą opcją dla firm zainteresowanych zmianą. ChromeOS jest najprawdopodobniej najbardziej niszową z opcji desktopowych, ale bardzo szczególną. ChromeOS wychodzi z założenia, że firma może działać całkowicie za pomocą interfejsów webowych, przy wszystkich aplikacjach napisanych tak, by były dostępne w ten sposób. I rzeczywiście, wiele firm zbliża się dziś do tego punktu, ale nieiele osiągnęło to całkowicie. ChromeOS wymaga dramatycznego przemyślenia architektury bezpieczeństwa i aplikacji dla normalnej firmy i dlatego nie będzie popularny, ale dla tych wyjątkowych firm zdolnych go wykorzystać, może być potężną i niezwykle opłacalną opcją.

Oczywiście, w ostatnich latach pojawiła się zupełnie nowa kategoria opcji – platformy mobilne. Istniały one, gdy Windows XP był wydany, ale nie były gotowe, aby w jakikolwiek sposób zastąpić istniejące deskstopy. Ale podczas ery Windows XP platformy mobilne znacznie wzrosły pod względem mocy obliczeniowej, a systemy operacyjne, które nimi zasilają – przede wszystkim Apple iOS i Google Android – zaistniały i stały się najważniejszymi graczami w przestrzeni urządzeń końcowych.

iOS i Android, a w mniejszym stopniu Windows Phone i Windows RT, wynalazły na nowo platformę mobilną jako kluczową platformę komunikacyjną, produktywnościową i rozrywkową, rywalizując z tradycyjnym desktopem. Większe urządzenia mobilne, takie jak iPad, szeroko wypierają laptopy w wielu miejscach i choć różne, często zapewniają nakładającą się funkcjonalność. Coraz powszechniejsze jest widzenie urządzenia iOS lub Android używanego do mniej intensywnych aplikacji obliczeniowych, które tradycyjnie należały do urządzeń desktopowych lub laptopów. Trudno wyobrazić sobie, że platformy mobilne będą mogły być jedyną platformą obliczeniową firmy w ciągu następnych kilku lat, ale możliwe, że zaczniemy to widzieć w marginalnych przypadkach firm podczas tego cyklu produktowego.

Oczywiście, każda rozmowa o przyszłości desktopa musi uwzględniać zmiany nie tylko w produktach, ale i w architekturach. Marketing wokół VDI (Virtual Desktop Infrastructure) wypchnął zwirtualizowane i scentralizowane architektury obliczeniowe na czoło, a wraz z koncepcją hostowanych lub “chmurowych” ofert desktopowych (w tym Desktop as a Service). Choć wciąż w powijakach, kategoria “płać za godzinę” użytkowego desktopa obliczeniowego prawdopodobnie będzie rosnąć przez następnych kilka lat.

Oczywiście, przy tylu nadchodzących zmianach istnieje inny problem, który będzie stał przed firmami. Przez ostatnie dwie dekady niemal każda firma mogła bezpiecznie zakładać, że niemal wszyscy jej pracownicy będą mieli w domu komputer z Windows, gdzie przyzwyczają się do aktualnego interfejsu i być może znacznej części oprogramowania, którego używają na co dzień. Ale to się zmieniło. Coraz powszechniej iOS i Android są jedynymi urządzeniami, jakie ludzie mają w domu, a dla tych z tradycyjnymi komputerami, posiadanie aktualnego Windows jest coraz mniej powszechne, podczas gdy Mac OSX i Linux rosną. Jeden z kluczowych czynników sprawiających, że Windows jest opłacalny – brak konieczności szkolenia – może zmienić się z przewagi na aktywną wadę.

Być może największą zmianą, którą przewiduję w następnym cyklu desktopowym, nie jest nowy wybór desktopa, ale przejście do bardziej heterogenicznych sieci desktopowych, gdzie wiele różnych systemów operacyjnych, architektur procesorów i stylów wdrożeń współistnieje. Wraz z rozprzestrzenianiem się BYOD i koniecznością obsługi różnych typów urządzeń oraz zmianą doświadczeń użytkowników i przenoszeniem aplikacji biznesowych do platform webowych, zalety strategii “wybierz urządzenie odpowiednie do zadania lub użytkownika” będą coraz powszechniejsze. Firmy będą mogły swobodnie badać swoje opcje i wybierać bardziej swobodnie na podstawie swoich unikalnych potrzeb.

Era uzależnienia od jednego desktopa dobiega końca. Czy to z powodu impetu rynkowego, istniejącego doświadczenia użytkownika, czy ograniczeń aplikacyjnych – powody, które trzymały firmy ściśle związane z platformą Windows, szybko zanikają. Przyszłość oferuje krajobraz wyborów – zarówno tego, co wdrażamy, jak i tego, jak to wdrażamy.

Otagowanowindows xp

Reklama

SMB IT Journal — the IT resource for small business